Zielony chłodnik gotowy w 5 minut

Przy okazji przepisu na tofucznicę z botwiną (ZOBACZ) pisałam o tym, że uwielbiam, jak kuchnia roślinna mnie inspiruje, ile kulinarnych drzwi otwiera, jak zachęca do testowania nowych połączeń smakowych. Tu nigdy nie ma nudy. Takim przepisem jest też zielony chłodnik: zupa bez mleka, śmietany, kefiru, bez botwinki.

Zupa całkowicie zielona ♡ Ma w sobie coś z azjatyckich klimatów: smakuje imbirem, czosnkiem, sezamem, orzeszkami ziemnymi. Myślę, że idealnie pasowałyby do niej kiełki albo pędy bambusa do chrupania – jeśli je dodasz, daj znać, jak smakowało!

Zielony chłodnik - wegański i bezglutenowy

Przepis na nią znalazłam u ulubionej ostatnio blogerki, Jenny Mustard. Ten pomysł na zupę jest taki jak ona: minimalistyczny, ekstrawagancki, nietypowy, ciekawy. Zdecydowanie jestem fanką obojga.

Zielony chłodnik możesz też zamienić w zwykłą zupę – wystarczy go podgrzać. Myślę, że nie zdecydowałabym się go zagotować – raczej postawić na gazie i jeść wersję delikatnie ciepłą. Warto to zrobić szczególnie wtedy, gdy użyjesz mrożonych warzyw. Zblendowane będą bardzo zimne – i zamiast fantastycznych smaków możesz czuć tylko chłód. Kiedy ja korzystam z mrożonek, wyjmuję je z zamrażarki około godzinę przed przygotowaniem zupy. Wtedy ich temperatura jest w sam raz – są wystarczająco zimne na chłodnik, a odpowiednio ciepłe, by wyczuwać wszystkie smaki.

Ach! Nie zapomnij eksperymentować ze swoimi ulubionymi smakami: może jarmuż zamiast szpinaku? Albo kolendra zamiast bazylii? Będzie bosko ♡

Zielony chłodnik - wegański i bezglutenowy

Zielony chłodnik (wegański i bezglutenowy)

Składniki na 2-3  porcje:
  • 1 szklanka zielonego groszku (świeżego lub mrożonego)
  • 1 szklanka szpinaku (świeżego lub mrożonego)
  • 1 szklanka brokułów (świeżego lub mrożonego)
  • ½ szklanki orzeszków ziemnych
  • 1 ząbek czosnku
  • kawałek imbiru wielkości kciuka
  • 1½ szklanki wody
  • sok z ½ limonki (lub cytryny)
  • duża garść bazylii (wraz z łodyżkami)
  • 1 łyżka sosu sojowego
  • sól, pieprz do smaku
  • 1 garść czarnego i niełuskanego sezamu

 

Przygotowanie:
  1. Orzeszki zblendować z odrobiną wody na gładką masę.
  2. Czosnek i imbir drobno posiekać, dodać do orzeszków.
  3. Dodać pozostałe składniki i całość zblendować na gładką masę.
  4. Podawać z uprażonym sezamem.
Uwagi:
  • Jeśli masz słabszy blender, to orzeszki możesz wcześniej namoczyć albo z nich zrezygnować. Jeśli korzystasz z mrożonych warzyw, to możesz je delikatnie rozmrozić.
  • Do blendowania nada się blender kielichowy albo żyrafa.
  • Zupa dobrze smakuje też podgrzana.

Daria

  • Ja Zwykła Matkaa

    Ja dzisiaj od rana konsumuję same chłodniki, przed chwilą z buraka. Twój wygląda bardzo energetycznie 🙂 zielona Moc. Przepis prosty 🙂 Takie lubię najbardziej. Masz rację że z zielenią można kombinować, kolendra, pietruszka i rukola 🙂

    • Bardzo się cieszę <3 Uwielbiam prostotę w kuchni – kiedyś tak nie było, lubiłam się "wykazać". A teraz wolę tak, żeby coś fajnego pomieszać i narobić się jak najmniej 😉

  • Wygląda wspaniale, muszę spróbować jeszcze tego lata:)

  • oby – wtedy zieleń na stół:)

  • Jejku, właśnie sobie uświadomiłam, że jeszcze nigdy nie jadłam chłodnika! Jakoś tak nie mogę się przekonać, ale Twój wygląda tak ładnie, że może w końcu się skuszę. 🙂

  • Pewnie orzeszki dają specyficzny smak, ale myślę, że bez nich też się można obejść (nie każdy może)?

    • o tak! ja dodaję je też po to, żeby chłodnik był bardziej pożywny i sycący. żeby to utrzymać spokojnie można dodać orzechy nerkowca albo ziarna słonecznika. ale i bez nich będzie fajny 🙂

  • rewelacja, jutro robię. Jako roślinożerca i fanka zielonego czuję,że to dla mnie.

  • Róża Augustyniak

    uwielbiam chłodniki! jadłam jakiś pyszny i ostry w Łodzi w tym nowym lokalu NÓŻ (m.in. z malinami), teraz to już bardziej pora na grzańce, ale kto wie, kiedy najdzie ochota na wakacyjne smaki!?

    • A czy Nóż karmi wegańsko (chociaż w jakiejś części)? Bo chętnie odwiedzę nowe miejsce przy najbliższej okazji w Łodzi 🙂

      • Róża Augustyniak

        Na pewno warto odwiedzić to miejsce, ze względu na dbałość o każdy szczegół: np. filiżanki do kawy, sama kawa WIELKIE WOW! Wiem, że w ostatnich tygodnia zmieniało się menu, ale sama jakiś czas temu jadłam tam właśnie wegańskie danie i było pyszne, nie pamiętam co to było, jakaś miseczka z dobrem. Sam design miejsca jest też wart zobaczenia na żywo, naprawdę polecam, poza tym w karcie mnóstwo tapasów – czyli na pewno znajdziesz coś wege. Poza tym dużo mięcha, ale to już nie dla nas – ja nie jestem wege, ale zwyczajnie nie przepadam za mięsem. Za to dziś zjadłam coś wartego uwagi: kanapka wietnamska w Papu Vege! Coś wspaniałego (jestem bardzo wybredna i lubię dania, które mają wyrazisty smak, a w niej kolendra, jalapenio, jakieś pyszne pikle, marchewki też jakieś specjalne i rzodkiewki i tofu, które miało extra smak!) Spróbuj!

        • Dzięki za polecenie Noża!

          Papu Vege na stałe gości na liście do odwiedzenia przy każdej okazji 🙂 Fajnie, że tak wielu osobom smakuje!