Prawdy o kobiecych biznesach – fakty czy mity?

Ostatnio natknęłam się na kilka artykułów pisanych przez kobiety o kobiecych biznesach. Były to wyliczanki, które wskazywały na „typowe” zachowania charakteryzujące kobiety prowadzące własne firmy. Nie powiem, wkurzyłam się.

Prawdy o kobiecym biznesie

Prawdy o kobiecych biznesach

Dowiedziałam się z nich m.in., że:

  1. Kobiety szczycą się niezarabianiem na swojej pracy – wszak liczy się tylko pasja.
  2. Kobiety pracują po 18 godzin na dobę, podpierają się nosem, i chociaż nie przynosi im to efektów finansowych, to są z tego dumne.
  3. Kobiety prowadzące biznes wstydzą się zarabiać – więc wolą zarabiać mało.
  4. Kobiety nie liczą. Zakładają firmę w przypływie emocji, a potem dziwią się, że bankrutują.
  5. Kobiety zakładają kawiarnię, bo lubią piec ciasta, a potem są zaskoczone, że muszą zdobyć różne pozwolenia i stosować się do wielu przepisów. Generalnie fakt, że istnieje prawo i przepisy są dla kobiet zaskoczeniem.
  6. Kobiety nie przyjmują krytyki – pytają o coś tylko po to, by zdobyć pochwały, a na krytykę reagują agresją.
  7. Kobiety zakładają biznesy, które są różowe, słodkie i z brokatem. Nie robią nic poważnego, zajmują się tylko „biznesami wacikowymi”.

Czy znacie kobiety, które tak się zachowują? Pewnie tak.

Czy jest to standard? ABSOLUTNIE NIE.

Osobiście nie znam ani jednej kobiety, która przed założeniem firmy nie zrobiłabym researchu, nie poznała swojego rynku, nie dowiedziała się, jakich zezwoleń potrzebuje itd.

Żadna z moich znajomych zadając pytanie nie szuka poklasku – tylko faktycznie liczy na pomoc i konstruktywną krytykę. Bo chce być lepsza.

Znam kobiety prowadzące biznesy związane z rynkiem samochodowym, nieruchomości, doradztwa, finansów. Wcale nie są różowe ani lukrowane.

Nie znam kobiety, która nie policzyła, czy założenie firmy jej się opłaca.

Bywa, że pracują długo. Bywa, że mają bariery związane z proszeniem o wyższą stawkę (tak samo jak po podwyżkę w pracy). Bywa, że mają niskie poczucie własnej wartości. Bywa, że nie wychodzi. Bywa. Ale to nie jest żadna „prawda”.

 

Prawdy o męskich biznesach

Więc odwróćmy sytuację. Czy znacie MĘŻCZYZN, którzy:

  1. Szczycą się pracą po 18 godzin na dobę, mimo, że nie przynosi ona szalonych dochodów? Takich, którzy wracają do domu i opowiadają, jak ciężko harują (chociaż na koncie tego nie widać)?
  2. Nie zamkną biznesu, który nie przynosi zysków, bo ego im na to nie pozwala?
  3. Korzystają z opinii wróżki przed podjęciem ważnych decyzji (w życiu prywatnym i biznesie)?
  4. Nie potrafią wypełnić podstawowych finansowych dokumentów związanych z ich firmą?
  5. Podejmują decyzje finansowe w oparciu o emocje, a nie cyferki?
  6. …… itd.

Ja znam przynajmniej po jednym przedstawicielu z każdej kategorii. I Wy na pewno też znacie – inaczej nie byłoby pozwów zbiorowych przeciw Amber Gold albo polisolokatom, które są składane zarówno przez mężczyzn i kobiety. Przecież takie decyzje finansowe były całkowicie emocjonalne, nie poparte żadną wiedzą albo sprawdzeniem oferty.

Czy to oznacza, że faceci nie potrafią robić interesów? Że to są „prawdy” o męskich biznesach? Oczywiście, że nie.

Różnica jest taka: żaden bloger ani dziennikarz (mężczyzna) nie napisałby artykułu punktując te wady jako „prawdy o przedsiębiorcach”. Zostałby wyśmiany, stracił autorytet. Dlatego, że z jednej strony to bzdura, ale z drugiej żaden mężczyzna (nawet gdyby to była prawda!) nie uwierzyłby w to. I słusznie!

Dlaczego więc kobiety tak chętnie się biczują, punktują i mówią źle o innych kobietach? Przecież to tylko utrwala stereotypy. Mówią o sobie samych, bo w przyszłości ten, kto uwierzy w „prawdy o kobiecych biznesach” uzna, że ich biznesy właśnie takie są.

 

Prawdy o przedsiębiorcach

Te „prawdy”, o których czytałam i które zainspirowały mnie do napisania tego tekstu nie dotyczą kobiet. One dotyczą słabych przedsiębiorców – niezależnie od płci. Za to bazują na kobiecych stereotypach, według których jesteśmy głupiutkie, naiwne i słabe. Co gorsza, wszystkie te artykuły były pisane przez kobiety. A pod nimi, w komentarzach, grupach na Facebooku, inne kobiety potwierdzały, że wszystko to prawda.

.

Bądźmy dla siebie dobre!

Kochane kobiety! Brońmy się przed powielaniem stereotypów. One nie wyśmiewają jakichś tam kobiet. One mówią O NAS. NAS WSZYSTKICH. Bywają śmieszne. Czasami mają odniesienie do rzeczywistości (inaczej w ogóle nie byłoby stereotypów). Ale nie są prawdziwe. Nie są standardem.

Jeśli następny razem przeczytasz coś złego o kobietach, coś dla nich krzywdzącego – nawet jeśli wydaje Ci się prawdziwe, nie przesyłaj tego dalej. Zastanów się, czy możesz w realnym życiu znaleźć przykłady odwrotnego działania – w tym wypadku świetnie działających biznesów – i polecaj te dobre zachowania i teksty, które łamią niepochlebne stereotypy o kobietach.

Zakończę opierając się na stereotypie (ale dobrym): we wspieraniu się bądźmy jak mężczyźni. Trzymajmy sztamę. Szukajmy dobrych przykładów. I dwa razy zastanówmy się zanim będziemy się nabijać z jakiejś „prawdy” o kobietach. Słowa mają znaczenie. Jeśli ta prawda nie dotyczy mnie albo Ciebie osobiście, to skąd przekonanie, że dotyczy kobiet ogółem?

.

Zdjęcia: studiomilosc.pl

.

Daria

  • Stereotypy. Ach. Ile kobiet przez właśnie z ich powodu nie założyło własnych biznesów, nie zaryzykowało, nie wzięło życia w swoje ręce.
    Dobrze, że o tym piszesz, bo faktycznie nie możemy siedzieć cicho i nie reagować na takie pobłażliwe mówienie o „kobiecych” biznesach.

    • Zgadzam się – staram się przywiązywać wagę do języka, żeby kogoś przypadkowo nie skrzywdzić. Szczególnie, że stereotypy dotyczą nas wszystkich, nawet jeśli to my same je powielamy <3

  • Bądźmy dla siebie dobre – świetne podsumowanie 🙂

  • Czy krytyka to brak solidarności? 😉 znam mnóstwo kobiet, które założyły świetne firmy i chylę czoła, bo sama nie stworzyłabym takiej lokalnej akcji marketingowej plus nie dałabym sobie rady z pozwoleniami tak, jak zrobiły to one. Niestety, widzę, jak wokół kobiety biorą się za tworzenie biznesu i wiele w krytyce racji. Drażni mnie brokatowe logo i strony, widoczne niemal wszędzie. Często czytam, jak zaskoczone kobiety dowiadywały się o tym, że do kawiarni wita czasem Sanepid. Widzę też, jak kolejne babskie biznesy są zamykane, bo kobiety do nich dopłacały „z miłości”. I wiesz co? Ta krytyka chyba działa, bo coraz mniej widzę takich kwiatków 😉
    Krytykujmy więc, byle nie złośliwie, a konstruktywnie. Myli się ten, kto nic nie robi, ale może ktoś przeczyta sobie wyliczenie błędów i ich nie popełni – choć miał zamiar? 🙂 i tak, moim zdaniem u mężczyzn również można wyliczyć sporo męskich błędów wynikających choćby ze strachu przez urażeniem swojej męskiej dumy.

    • Konstruktywna krytyka – o tak, takiej jest mało i jest bardzo potrzebna.
      Mocne uogólnienia, powielanie stereotypów – to mi się nie podoba. Przecież faceci popełniają takie same błędy w prowadzeniu biznesów, ale nikt nie nazywa ciągnięcia firmy, która nie przynosi zysków z przywiązania do niej albo z urażonej dumy „prawdą o męskim biznesie”. Zgadzam się, że fajnie, jak pojawiają się historie, które pozwalają uczyć się na cudzych błędach – sama chętnie stawiam się w roli takich przykładów, żeby dzięki temu któraś kobieta nie musiała potknąć się tam, gdzie ja się potknęłam. Ale robienie z czyjejś wtopy „prawdy o kobietach” uważam za szkodliwe.

      To tak jak ze stwierdzeniem polityka: „kobiety są głupsze od mężczyzn”. Bzdura, prawda? A przecież są kobiety głupsze od mężczyzn oraz mężczyźni głupsi od kobiet. No są. Czy dobrze robić takie uogólnienie i formułować „prawdę” na temat jakiejś płci? Mnie wydaje się to szkodliwe i krzywdzące. Staram się tego unikać i mam nadzieję, że więcej osób będzie dbało o język.

      Czym innym jest tekst pokazujący, jak uniknąć porażki (poprzez jakąś analizę, przytoczenie przykładu omówioniego z kilku punktów widzenia), a czymś innym tekst formułujący „prawdy”. Ten drugi powiela stereotypy. Pierwszy ma większą szansę być konstruktywnym. Moim skromnym zdaniem, oczywiście 🙂

  • Zgadzam się z przekazem Twojego wpisu. Ostatnio napisałam u siebie o dziesięciu inspirujących kobietach blogosfery i dostałam wiele wiadomości, że to dziwne polecać się nawzajem w blogosferze, a już tym bardziej, że dziwnie jest polecać „kobiety, swoją konkurencję”. Śmieszy i boli mnie takie podejście, bo to oznacza, że rzeczywiście wolimy się nawzajem dołować niż wspierać.

    Na szczęście obecność w kilku babskich grupach biznesowych pozwoliła mi przekonać się, że kobiety jednak potrafią się wspierać – i to jest cenne.

    O przytaczanych przez Ciebie mitach na temat kobiecych biznesów nie słyszałam albo nie zwróciłam nigdy na to uwagi, ale rzeczywiście pasuje to do wielu znanych mi osób. Niestety.

    • Ja też często spotykam się z tym, że nie powinno się polecać, że jesteśmy sobie nawzajem konkurencją itd. A przecież internet to pojemne miejsce – każdy się zmieści. I mocno wierzę w to, że w kobiecej solidarności i współpracy tkwi siła, a nie zagrożenie dla nas!

      Podrzucisz mi, proszę, link do tego wpisu? Bardzo chętnie przeczytam!

  • Myślę, że jeżeli chodzi o kobiety w biznesie to te wszystkie stereotypy sprawdzają się w pewnym sensie u tylko małego procentu kobiet. Jednak na tym opierają się z kolei inne biznesy, które tym kobietą pomagają. To właśnie często przez nie słyszymy o tych stereotypach.

  • Nie lubię powielania stereotypów, choć oczywiste jest że kobiety i mężczyźni się różnią, ale wszelkie uproszczenia są krzywdzące, a już na pewno wkurzające jak zauważyłaś, że same kobiety to sobie robią! Tego nie mogę zrozumieć ani zaakceptować. I wraz za Tobą apeluję: trzymajmy sztamę!

  • Biznes czasem nie wychodzi. Nawet jak ktoś zrobił dokładny biznes plan i wydawało się, że się uda. A nie wychodzi chociażby dlatego, że z dnia na dzień zmieniają się przepisy uderzające w ten konkretny biznes. I to dotyczy zarówno biznesów męskich jak i damskich. Po prostu, nie zawsze w życiu wszystko się udaje choćby człowiek wychodzil z siebie…