Powakacyjne zarządzanie czasem: Zostań Panią Swojego Czasu i Nawyki Zen

Wakacje to zdecydowanie czas na czytanie. Mnie dodatkowo w wakacje zdrowie nie dopisywało, więc miałam dużo czasu, by pogłębiać wiedzę z różnych dziedzin. Oczywiście zarządzanie czasem było jedną z nich.

Do przedstawienia na blogu wybrałam 2 książki godne polecenia – chociaż skierowanie do różnych osób, napisane inaczej, odnoszące się do różnych aspektów zarządzania sobą w czasie, to dobrze się uzupełniają. I są świeżo wydane!

pani swojego czasu zen habits

Pierwsza z nich, którą nie przestaję się zachwycać, to Zen Habits. Nawyki Zen autorstwa Leo Babauty, który od lat promuje minimalistyczne podejście do życia i bardzo efektywne działanie. Obie filozofie są mi bliskie, a od Leo dostaję bardzo dużo inspiracji.

Druga to debiutancka książka Oli Budzyńskiej, czyli Pani Swojego Czasu, zatytułowana Jak zostać Panią Swojego Czasu. Zarządzanie czasem dla kobiet. Jak zwraca uwagę sama autorka, większość książek o zarządzaniu czasem pisana jest przez mężczyzn (hehe, patrz wyżej), a celem Oli było dodanie kobiecej perspektywy, co chyba się udało.

Do rzeczy.

Zen Habits. Nawyki Zen, Leo Babauta

Od kilku lat jestem czytelniczką bloga Leo Babauty. Jego wpisy są krótkie, konkretne, dają dużo wiedzy i inspiracji. Uwielbiam go czytać.

Leo jest również autorem wielu książek poświęconych produktywności, minimalizmowi, byciu tu i teraz. Dotychczas nie miałam szczęścia trafić na te wydane w Polsce, a bardzo chciałam wziąć papierową książkę jego autorstwa w dłonie. Wreszcie to się udało – i to w jakim stylu!

pani swojego czasu zen habits

Wydawnictwo [ze słownikiem] wypuściło na polski rynek książkę Leo w wersji… oryginalnej. Ale ze słownikiem! Uważam to za rewelacyjny pomysł, ponieważ autor pisze bardzo przystępnym językiem, więc mamy tu dwa w jednym: ogromną wiedzę dotyczącą budowania nawyków i trening języka angielskiego. Jak dla mnie bajka!

Książka ze słownikiem

Książkę wygrałam w konkursie organizowanym przez Kingę z bloga Zaparzę Ci herbatę i dawno nie byłam tak podekscytowana nagrodą. Książka jest bardzo ładnie i minimalistycznie wydana – elegancko, ale nie oszczędnie. Na początku i końcu zamieszczony jest słownik ze wszystkimi wyrazami użytymi w tekście – więc w każdej chwili czytelnik może sprawdzić słowa, których nie zrozumie. Dodatkowo na marginesie każdej strony wypisane są trudniejsze wyrazy wraz z ich tłumaczeniem. Jest to bardzo pomocne. Dzięki temu z boku zostaje też spory margines na własne notatki, więc układ książki jest naprawdę dobrze przemyślany i bardzo użyteczny.

Jeśli do czegoś mogę się przyczepić to sam słownik. Tłumaczenie nie jest dostosowane do tego, co jest napisane w treści książki, tylko przedstawia wszystkie słownikowe tłumaczenia, co bywa mylące. Szczególnie wtedy, gdy tłumaczenie dotyczy słów użytych w idiomach (np. w „to sit on the fence” przetłumaczone jest tylko słowo „fence” – „płot”, co nijak nie pomoże w zrozumieniu całego wyrażenia, bo nie chodzi tu o „siedzenie na płocie”, tylko o „niemoc w podejmowaniu decyzji”). Tak że może być lepiej, ale i tak uważam, że wydawnictwo miało świetny pomysł i fajnie go realizuje.

Ale ale: wydanie to jedno, a najważniejsze zostawiam na deser – treść.

Budowanie nawyków krok po kroku

Zen Habits to książka o budowaniu nawyków. Leo Babauta prowadzi czytelników za rękę po niełatwej sztuce wykształcania przyzwyczajeń dając moc praktycznych wskazówek i przykładów, które pozwalają lepiej poznać jego filozofię.

Autor nie rzuci Cię jednak na głęboką wodę – sugeruje, by książkę czytać fragmentami: 1 rozdział dziennie. Ważne, by starać się robić to codziennie, żeby dać szansę nowemu nawykowi. Każdy rozdział to kolejny (krótki!) krok w drodze do budowania nawyku. Zaczyna od podpowiedzi, jak wybrać nawyk, który chcemy zmienić/dodać/zlikwidować, a kończy na analizie dużych życiowych problemów, które prędzej czy później każdy spotyka na swojej drodze (jak np. choroba) i które mogą całkowicie zachwiać życiem (i wszystkim dobrym, co udało się wcześniej zbudować). Leo nie podaje recept na wszystko, ale pokazuje, jak wyznawana przez niego filozofia uważności pomaga sobie z tym radzić. Dla mnie było to bardzo inspirujące.

Moc konkretów

Książka nie jest zbyt długa (ma niecałe 300 stron – ale mniej więcej ¼ zajmuje słownik!), ale właściwie każda strona to konkret. Metoda Babauty składa się z  36 kroków budowania nawyku. Może się wydawać, że to dużo (co może trochę stresować), ale zapewniam, że są one świetnie przemyślane. Pozwalają dostrzegać potencjalne problemy zanim się one pojawią i wtłaczają nawyk w codzienność. A przy okazji Leo trochę zmusza czytelnika do spojrzenia na życie z dystansu, zastanowienie się nad sobą – czyni to w sposób delikatny, minimalistyczny i bardzo skuteczny.

Na koniec autor podsumowuje wszystkie kroki – dostajesz więc książkę w pigułce, gdybyś zapomniała, o czym był dany rozdział. Jest to bardzo przydatne podczas czytania, szczególnie gdy wracasz do niej po przerwie.

Moje wyzwanie

Muszę przyznać, że ostatnimi czasy staram się zmieniać swoje życie na bardziej minimalistyczne. To oznacza również posiadanie mniejszej ilości rzeczy – w tym książek. Jednak z Nawykami Zen nie zamierzam się rozstawać. Uważam, że zdecydowanie warto mieć tę pozycję w swojej biblioteczce.

Zen Habits możesz kupić TUTAJ [klik] (i to w dobrej cenie). Warto.

Dodam, że jestem tak zainspirowana i zmotywowana do systematycznej pracy nad nawykami, że będę prowadziła na Facebooku Mistrzyni Codzienności [ZOBACZ] cykl „PONIEDZIAŁEK Z NAWYKAMI”. Będę raportowała, jak idzie mi budowanie nawyków, co z nimi robię, jakie wpadki zaliczam. Jak masz ochotę, to zajrzyj – i dołącz do mnie!

Jak zostać Panią Swojego Czasu, Ola Budzyńska

Mam taką zasadę, że zawsze staram się kupować książki i inne produkty blogerów, których chętnie czytam. To rodzaj podziękowania za fenomenalną robotę – no i gratyfikacja, która pozwoli im dalej działać.

Tak było też z książką Oli Budzyńskiej. Bardzo lubię jej blog i uważam, że robi kawał świetnej roboty pomagając kobietom w zarządzaniu czasem. To też jedna z pierwszych znanych mi blogerek, która zdecydowała się kierować swoje teksty przede wszystkim do kobiet – za to podwójne dzięki.

Śledziłam losy książki na blogu Oli i bardzo jej kibicowałam – szczególnie, że postanowiła napisać książkę w zaledwie 3 miesiące (od maja do lipca 2016). To bardzo mało czasu na takie zadanie. BARDZO. Często napisanie dobrego artykułu do książki zajmuje około miesiąca (plus poprawki, korekty itd.), a to przy założeniu, że jest się specjalistką w danym temacie – więc zadanie, które postawiła przed sobą Ola wydało mi się nieprawdopodobnie trudne. Ale – jak widać – wykonalne.

pani swojego czasu zen habits

Bardzo długo zastanawiałam się, jak opisać tę książkę – bo bardzo trudno było mi ją rzetelnie ocenić z względu na sympatię do Oli. Wszak czytam jej artykuły od wielu miesięcy. Po kilku dniach doszłam do wniosku, że najlepszym określeniem będzie mocno rozbudowana mapa myśli związanych z zarządzaniem czasem dla kobiet.

Zarządzanie na różowo

Książka składa się aż z 28 rozdziałów plus kilka stron wprowadzenia i zakończenia. To dużo jak na książkę mającą 226 stron, z których 33 stanowią strony tytułowe rozdziałów (czyli miejsca na tekst jest około pół strony), a kolejnych 18 to różowe przerywniki z wyróżnionymi cytatami z książki. To sprawia, że w książce można znaleźć rozdziały, które mają zaledwie 2 strony. To pozostawiło we mnie ogromny niedosyt: gdy zaczynałam czytać z zainteresowaniem i byłam ciekawa, jak temat się rozwinie – ten się urywał. O ile taki format na blogu mi nie przeszkadza – bo pewnie prędzej czy później pojawią się uzupełnienia w postaci nowych artykułów – to w książce takie urwanie pozostawia moją ciekawość niezaspokojoną. A przecież wiem, że Ola ma na ten temat więcej do napisania, bo wiedzę ma ogromną!

Porównując tę oszczędność w długości rozdziałów do książki Leo Babauty (gdzie rozdziały też są krótkie) zastanawiam się, czy trochę tutaj nie zaszwankował skład książki. Może planując inaczej rozkład stron można by było uniknąć takich „skrótowców”.

Bój się i rób

Jeśli chodzi o treść, to bardzo podobały mi się rozdziały dotyczące spraw niezwiązanych wprost z tematyką zarządzania czasem: o pewności siebie i strachu. Zaskoczyło mnie, jak ważne to tematy w kontekście planowania czy budowania nawyków.

W końcu kto w nas uwierzy, jeśli nie my same? Jak bez pewności siebie ustalać priorytety i cele – to chyba niewykonalne.

Do tego Ola promuje pracę zgodnie z hasłem Latającej Szkoły (którą zresztą kończyła), czyli BÓJ SIĘ I RÓB. Strach nie jest zły, każda z nas się boi – ale nawet pomimo tego strachu trzeba działać. Bo inaczej nigdy nie wyjdziemy poza planowanie.

Inspirujący był też rozdział o samodyscyplinie. Ola nie wierzy w motywację – bo ona zawsze przemija. Albo nigdy nie przychodzi. Pisałam Wam jakiś czas temu  [ZOBACZ] o tym, że porządna motywacja potrafi przekonać do porzucenia pewnych nawyków z dnia na dzień. Ola się z tym zgadza i pisze, że motywacja, owszem, czasem działa. Problemem jest tutaj słówko „czasem”. A co gorsza, nawet ta największa przemija. I co wtedy? Ratuje nas samodyscyplina. I ja też zamierzam się w tym ćwiczyć.

Plusy dodatnie i…

To, czego najbardziej zabrakło mi w książce to konkrety. Ola opisała dużo sytuacji ze swojego życia, które dają pewne pojęcie, jak realizuje zarządzanie czasem w praktyce. Jednak wolałabym poczytać o konkretnych technikach i narzędziach, które pomogłyby mi budować wspomnianą pewność siebie albo samodyscyplinę. Tego w książce nie znajdziecie. Najbardziej konkretny jest ostatni rozdział, który opisuje kilka aplikacji, z których Ola korzysta – ale każdy opis to skrótowy paragraf, który niewiele mówi o samym narzędziu.

Tak że książka ma plusy dodatnie i plusy ujemne 🙂 Jeśli nigdy nie interesowałaś się tematyką zarządzania czasem, to ten tytuł pokaże Ci, jak wiele obszarów powinno się ogarniać, żeby ogarnąć siebie. Oczywiście nie wszystkie trzeba ruszyć od razu, ale prędzej czy później na nie trafimy.

To na pewno książka dla zupełnie początkujących, które szukają, nomen omen, motywatora do wzięcia się za siebie. Jest lekko i przyjemnie napisania – w sam raz na 2-3 wakacyjne wieczory.

Możesz kupić ją na stronie Pani Swojego Czasu [TUTAJ – klik]. Jeśli jest to dla Ciebie nowa tematyka, to warto najpierw zajrzeć do Oli, a potem koniecznie przeczytać książkę Leo.

Ja czekam z niecierpliwością na kolejne książki Oli – wszak wiem, że jest bardzo konkretną kobietą, więc na pewno następne tytuły będą tę jej cechę ilustrowały.

.

Jakie są Wasze „hity”, jeśli chodzi o zarządzanie czasem? Możecie mi polecić ciekawe lektury?

.

Daria

  • Przeczytałam książkę PSC i mam to samo wrażenie. Jest dla zupełnie początkujących w dziedzinie zarządzania czasem, a że ja tym tematem bardzo się interesuje to dała mi po prostu do myślenia w zakresie kilku obszarów organizacji. Jestem bardzo ciekawa Zen Habits. Nie jestem minimalistką i pewnie nigdy nie będę, ale np. filozofia slow life jest mi bardzo blisko. Lubię optymalizować i poprawiać efektywność jednak minimalizm jest pewną skrajnością, a ja skrajności się wystrzegam ;)))

    • Ja myślę, że stopień minimalizmu zależy od minimalistki. Ale ale: w tej książce Leo minimalizmu prawie nie tyka. Za to pisze dużo o uważności.
      Są konkrety, zadania do wykonania okraszone anegdotami i historiami – ale takimi, które dobrze ilustrują problem, a nie tylko są bo są.
      Dobra lektura.

      • Byłam ciekawa, a teraz jestem już przekonana, że chcę ją przeczytać 🙂

  • Super wpis, a przy okazji dowiedziałam się, że ukazała się u nas książka Babauty, którego bardzo cenię! 🙂 Na pewno po nią sięgnę, bo to, co pisze u siebie na blogu jest bardzo inspirujące 🙂 Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam też Twoje wrażenia z książki Oli. Z własnej praktyki potwierdzam, że do budowania nawyków samodyscyplina jest absolutnie niezbędna i dobrze jest też się za nią nagradzać w taki sposób, który nie koliduje z celem budowania nawyków 😉 Jeśli np. chcemy przestać jeść słodycze, nie nagradzamy się czekoladą itd. 😉 Co do motywacji – nie tyle przemija, co ulega zmianie – samo życie, w którym zmiana jest jedyną pewną stałą! 🙂 Dziękuję i pozdrawiam serdecznie!

    • Super, bardzo się cieszę!
      Zen Habits polecam bardzo – rozbija budowanie nawyków na składniki pierwsze. I to takie, o których sama bym czasem nie pomyślała 🙂

  • Mam na stanie jedną książkę z Wydawnictwa ze słownikiem i u mnie słowa posiadają jedno, dostosowane do kontekstu tłumaczenie. Jeśli natomiast posiadają więcej, to przy słowie pasującym do kontekstu napisane jest „tu” 🙂 Chyba skuszę się na tę lekturę, po pierwsze ze względu na temat, po drugie ze względu na wydawnictwo. Mega ♥

    • O! Fajnie, że to napisałaś! Bo takie coś sobie właśnie wyobrażałam, ze byłoby dobrym rozwiązaniem. W tej książce tego nie ma, ale Babauta pisze ta przystępnym językiem, że trudno nie zorientować się z kontekstu, o które słowo chodzi 🙂
      Książkę bardzo polecam!

  • Uwielbiam Olę i jej książkę. To niesamowity motywator organizacyjny 🙂

  • Świetny wpis! Jestem po kursie online z Panią Swojego Czasu i też zdecydowanie polecam, nad książką się wahałam, ale właśnie rozwiałaś wszystkie moje wątpliwości! 🙂

    • dziękuję <3

      Jeśli jesteś po kursie, to tam dowiedziałaś się o wiele więcej niż jest w książce.

      Stosujesz tę wiedzę? Co podobało Ci się najbardziej?

  • Jak dowiedziałam się, że Ola wydaje książkę to właśnie zastanawiałam się czy przypadkiem nie jest to pozycja dla totalnie początkujących w dziedzinie zarządzania. Wtedy się nie zdecydowałam na zakup właśnie z tego powodu. Jednak już tak mam, że sama zawsze wszystko muszę sprawdzić, więc pewnie i tak kupię – choć mam nadzieję, że jednak jest tam coś więcej niż podstawy podstaw 😉

    • Dla mnie to takie podstawy podstaw. Mniej niż można wyciągnąć z bloga i kursów (ale nawet z samego bloga). Dlatego ja czekam na kolejne książki – już o konkretach 🙂

  • Magdalena Kostyra

    Kurczę. Mam mieszane uczucia przez te plusy ujemne 😉 ale temat ogólnie mi znany. Kupiłam sobie nawet całkiem fajny planer ostatnio i staram się realizować wszystko. Od zawsze miałam opinię dobrze zorganizowanej 🙂

    • A jaki to planer? Coś, co możesz polecić?

      Ja sama robię swój „planer” – system kartkowy, który mi się sprawdza 😉
      Ale może wreszcie będzie narzędzie, które będzie idealne?

      Ja na razie miałam Planer Pani Swojego Czasu, ale u mnie się nie sprawdził.

  • Podoba mi się sposób w jaki zrobiłaś recenzję. Zachęciłaś mnie do kupna 🙂

  • Ja przerobiłam kilkanaście książek z zarządzania czasem, aż w końcu trafiłam na Esencjaliste – Greg Mckeown. Dopiero po przeczytaniu tej książki dotarło do mnie, że zarządzanie czasem nie polega na robieniu jak najwięcej zadań, tylko na eliminacji – na skupianiu się tylko na tym, co w prostej linii doprowadza nas do wyznaczonego celu.

    • Takie proste, a najtrudniejsze, hehe.
      Dziękuję bardzo za cynk – nie znałam autora, zapisuję na liście do przeczytania!

  • Karolina Jarosz Bąbel

    Z chęcią zapoznam się z książką o tym jak zostać panią swojego czasu 😉 u mnie to kuleje 😉

  • Myślałam, żeby kupić książkę Oli Budzyńskiej! Ale w sumie to sama nie wiem, co od takiej książki oczekuję i zastanawiam się, czy by mnie zmotywowała do jakiejś zmiany. Mam czasami takie dni, że najchętniej to bym góry przenosiła i zrobiła milion zadań i była najbardziej efektywna na świecie, a czasami to najchętniej bym położyła się i cały dzień oglądała seriale. Wydaje mi się, że wszystko sieci w naszych głowach i ta dyscyplina rzeczywiście jest najważniejsza.