Nawyki w upraszczaniu codzienności

Mocno wierzę w to, że upraszczanie codzienności przynosi kobietom dużo szczęścia i oznacza więcej czasu dla siebie, dla najbliższych, dla rzeczy ważnych. Upraszczać można wszystko: przepisy kulinarne, system zarządzania finansami, podział obowiązków domowych. Lista pewnie jest nieskończenie długa.

Do każdego uproszczenia możemy użyć innej metody. W domu mogą sprawdzać się urządzenia, które wyręczają nas w pewnych czynnościach, na co dzień użyteczne bywa używanie aplikacji na telefon. Dla mnie najważniejszym elementem wszystkich tych działań jesteśmy my same i nasze zachowania – a przede wszystkim NAWYKI.

nawyki w budowaniu codzienności

Nawyki – dobre, złe, a czasem brzydkie?

Nawyki to takie czynności i zachowania, które wykonujemy automatycznie, bez zastanowienia się, czy warto, czy powinnyśmy. Jeśli są dobre, to mogą być bardzo pomocne w budowaniu codzienności na własnych zasadach. Gorzej jeżeli są złe. Wtedy przysparzają nam wiele frustracji i dokładają problemów. A nie zawsze wiadomo, które są dobre, a które złe.

Dobra wiadomość jest taka, że złe nawyki można likwidować (albo przynajmniej zamienić na inne – lepsze dla nas), a nowych można się nauczyć. Niestety droga do nowego nawyku na ogół nie jest usłana różami. Nie jest to ani szybkie, ani łatwe, a czasami nie bardzo przyjemne.

Myślę, że w budowaniu wymarzonej codzienności nawyki mogą być naprawdę potężnym sprzymierzeńcem. Wprowadzają elementy automatyzacji do codziennego funkcjonowania. Automatyzacja oznacza zaś mniej zadań do wykonania, mniej decyzji do podjęcia, a ostatecznie więcej czasu dla nas samych.

Jak dla mnie brzmi świetnie.

Postanowiłam więc zderzyć teorię z praktyką i sprawdzić polecane techniki budowania nowych nawyków. Jestem ciekawa co działa, a co nie. Oraz ile czasu zajmuje zbudowanie nowego nawyku.

Mój nowy nawyk – codzienne bieganie

Prawda jest taka, że swoją przygodę z bieganiem zaczynam od jakichś 7 lat. Dobór słów w tym zdaniu wcale nie jest przypadkowy. To, że zaczynam biegać wcale nie oznacza, że w ogóle tego nie robię. Owszem, biegam. Ale nie robię tego regularnie. Ciągle jestem na takim etapie, że ZACZYNAM biegać.

Na początku zawsze jest entuzjazm i świetne plany. Po pierwsze, aktywność fizyczna jest dobra dla zdrowia, więc cieszę się że wypełniam ten obowiązek. Po drugie, bardzo duża liczba moich znajomych biega, więc dostaję dużo pozytywnego feedbacku. Po trzecie, każda nowa aktywność na początku jest fajna – element nowości zwykle motywuje.

Od czasu do czasu pojawiają się też motywatory, które ułatwiają podjęcie decyzji o regularnym bieganiu (chociaż wcale nie samo bieganie). Dla mnie były to zawody. Np. kiedy zdecydowałam się wystartować w biegu Rzeźniczka, to trenowałam świątek-piątek, słońce-deszcz. Zawsze. I gdy już wydawało mi się, że bieganie pozostanie ze mną na długo, to pojawiał się powód do rzadszych treningów, a wtedy ja robiłam kilkumiesięczną przerwę.

I jak ze wszystkim – po okresie fascynacji na ogół przychodzi przerwa: albo choruję, albo wyjeżdżam, albo jestem tak zapracowana, że nie mam czasu biegać. Czyli mam tutaj listę swoich wymówek – nic tylko wybierać.

I zabawa zaczyna się od nowa.

Po kilku takich doświadczeniach wiem, że motywacja motywacją, ale aby biegać regularnie i codziennie potrzebuję czegoś innego. Potrzebuje nawyku. Tego, aby bieganie samo w sobie było dla mnie celem i codzienną praktyką, a nie tylko drogą do jakiegoś innego celu.

Plan jest taki, żeby zamienić motywację na samodyscyplinę.

Do pomocy zaprzęgnęłam Leo Babautę i jego Zen Habits [ZOBACZ].

Jaki nawyk Ty chcesz zbudować?

Nawyk codziennego biegania trenuję już od ponad miesiąca.

W każdy poniedziałek na moim fanpage’u na Facebooku [ZOBACZ] publikuję wpis „Poniedziałek z nawykiem”. Jest to publiczny dziennik moich postępów, w którym dzielę się przemyśleniami na temat tego, co działa, a co nie działa w budowaniu mojego nowego nawyku. Notuję tam swoje sukcesy i porażki, bo nie każdy tydzień  jest idealny.

Poniedziałek wybrałam nieprzypadkowo. Weekendy bywają leniwe, więc podsumowanie tygodnia w piątek dawałoby mi dodatkowe przyzwolenie, żeby w weekend odpuścić. Przeniesienie podsumowania (przynajmniej nawykowego) na poniedziałek pozwala mi tego uniknąć. I na razie działa!

Jeśli masz nawyk, który chciałabyś budować, zajrzyj tam do mnie i podziel się swoimi spostrzeżeniami. Ja już wiem, że budowanie nawyku w pojedynkę jest dużo trudniejsze niż ze wsparciem. Dlatego myślę, że warto budować nawyki w grupie.

Teraz skupiam się na bieganiu, ale to nie jedyny nawyk, który chciałabym wypracować. Mam też całą listę nawyków, których nie lubię i których chciałabym się pozbyć. Już wiem, że publicznie mówienie o tym mobilizuje do pracy nad sobą, więc Facebookowy „Poniedziałek z nawykiem” na pewno przetrwa dłuższą chwilę.

Co Ty chciałabyś wypracować? Jakiego nawyku brakuje Ci obecnie najbardziej?

Zdjęcia CC0

Daria