Najgorsze w raku jest… czekanie

Chorowanie na raka bardzo mnie męczy. Świadomość choroby, tego, że coś mnie zjada w środku i robi to po cichu, jest totalnie wyczerpująca.

Dziś po raz kolejny usłyszałam od znajomej „nie wyglądasz na chorą na raka”. Otóż to. Jeśli nie bierzesz chemii albo nie jesteś w fazie końcowej choroby, to nie wyglądasz na osobę chorą. Rak atakuje podstępnie, najczęściej nie boli. Tylko jest. Po prostu jest.

Ja go mam. Wiem, że go mam. Cały czas mam nadzieję, że dowiedziałam się o nim odpowiednio wcześnie. Ale nikt nie da mi 100% pewności. Badania, konsultacje, szukanie nowinek, przeglądanie prasy medycznej – to nowa codzienność. I to bez urlopu od normalnej pracy. Bez urlopu od życia. Kolejny etat. Bez wynagrodzenia. Albo z wynagrodzeniem, jakim będzie zdrowie. Albo choć zatrzymanie choroby. Oby. Zobaczymy.

Najgorsze w tym wszystkim, najgorsze w raku jest… czekanie.

Czekasz na wizytę u lekarza.

Czekasz na biopsję.

Czekasz na wynik.

Czekasz na diagnozę.

Czekasz na plan leczenia.

Czekasz na zabieg.

I znowu na wynik.

Czekasz na kolejną wizytę.

Czekasz, czekasz, czekasz.

Ja od miesięcy ciągle czekam.

Każdy mówi, że mam żyć normalnie (jak ja nienawidzę tych słów!). Ale jak? Jak żyć ze świadomością tego, że za chwilę może być po wszystkim? Że mam w sobie bombę, która wybuchnie – tylko ja nie wiem, kiedy. Ona odlicza. Po cichu. A ja czekam.

Najgorsze w raku jest czekanie

Siebie też mam dość w tym czekaniu, bo podejrzewam, że bywam nieznośna. Dla siebie też.

Więc mam dość czekania.

W drodze do kolejnej biopsji, wyników, wizyty u onkologa zamierzam przestać czekać. Jeszcze nie wiem, jak. Ale chyba warto przeżyć to, co mi dane jak najlepiej. Więc muszę przestać czekać. Chcę przestać czekać.

Gdy wymyślę, jak to zrobić – dam znać.

Wszelkie podpowiedzi mile widziane.

Foto: Jason Briscoe, CC0

  • Trzymam za Ciebie kciuki i żebyś nie zniosła jajka z tego czekania! 🙂

  • Czekanie w tym wszystkim jest najgorsze. Może mały urlop albo jakieś drobne zajęcie żeby odciągnąć się trochę? Wiem, że to siedzi w głowie i ciężko nie myśleć tym co dalej, ale może warto spróbować. Trzymam kciuki!

    • Dziękuję!

      Tak właśnie zrobiłam – wzięłam urlop, spotykałam się ze znajomymi, żeby móc sobie pogadać 🙂 To pomogło – przynajmniej podczas spotkań nie myślałam o wyniku.

      No i dzisiaj wreszcie może to obecne czekanie się skończy.

  • Wyobrażam sobie jakie męczące musi być to czekanie. Dla mnie czekanie, niezależnie od powodu, jest zawsze uciążliwe. A czekanie na, o którym piszesz musi być dołujące. Dlatego to napiszę: podziwiam cię, że piszesz fajnego bloga i wzięłaś się za bary z czekaniem. Żyj tu i teraz (sorry, wiem, że to brzmi banalnie, ale przyznasz, że jest prawdziwe). Pozdrawiam serdecznie

    • Dziękuję bardzo <3

      To bardzo dobra rada – i wcale nie jest banalna. Na ogół słyszę "żyj normalnie" – a przecież to niewykonalne. Za to "tu i teraz" uczę się.

  • Ania Ślebioda

    Jak przestać czekać? Hmmm… ja jestem niepełnosprawna i z kolei czekałam na niezależność, co też było momentami dołujące. Lżej robiło się, kiedy dziękowałam za te trudne momenty – wiem, wydaje się absurdalne, ale na pewno jest możliwe 🙂 Jestem z Tobą 🙂

    • Dziękuję <3

      Ćwiczenie wdzięczności też mam na liście "to do". Widzę, że to ważne, więc czas najwyższy zacząć.

      Dużo siły i zdrowia Ci życzę!

  • joe

    nie czekaj, zyj. Strona przejrzysta i estetyczna. Wybrałaś dobry kurs, tak trzymac!

    • Dziękuję, cieszę się, że strona Ci się podoba.

      Oczywiście z życiem zamiast czekania oczywiście masz rację – szukam drogi, jak do tego dość 🙂

      • joe

        dopiero wtedy staniesz się naprawdę Mistrzynią codzienności