Miłość do siebie samej, czyli 5 kroków do udanego związku… ze sobą

Walentynki to święto miłości. Przyznam, że jakoś nigdy nie przywiązywałam do niego wagi. Zdecydowanie bliższa jest mi idea świętowania rocznic albo chodzenia na regularne randki niż poświęcanie jednego dnia w roku na miłość. Szczęśliwie Niemąż się zgadza – albo skrycie cieszy się, że nie musi pamiętać o dodatkowej dacie, hhe.

Jednak co jakiś czas postanawiam w ten dzień skupiać się na… miłości do siebie. Wszak związek ze sobą jest najważniejszy w naszym życiu: towarzyszymy sobie zawsze, w każdej sytuacji, a do tego nigdy nie możemy nic przed sobą ukryć. Dlatego cudownie, gdy ten związek opiera się na miłości, sympatii i docenianiu własnego potencjału. Jednak jak to w związkach bywa… nic nie zrobi się samo. Musimy o siebie dbać, pielęgnować relację ze sobą, żeby kwitła i dodawała nam skrzydeł.

Planowanie przyjemności dla siebie samej.

Kochanie siebie nie zawsze jest proste. Przecież wiemy o sobie wszystko (to, co dobre, ale też to, co nie najlepsze), znamy całą swoją historię i nie wszystko w sobie lubimy. Na przykład ja mam tendencję do rozpamiętywania błędów: kiedy źle postąpiłam, co powinnam była zrobić inaczej, jak się zachować, co odpowiedzieć. A co gorsza, ciągle odgrywam w głowie całą niemiłą sytuację. I tak w kółko. Miałoby to sens, gdyby chodziło o przeanalizowanie słabego zachowania i próbę naprawienia go albo zmiany w przyszłości. Ale mojej głowie nie o to chodzi: to „katowanie się” złymi emocjami, które wracają tuż przed zaśnięciem i nie pozwalają się zrelaksować. Przez wiele dni. Okropieństwo. Albo okrucieństwo względem samej siebie.

Z kolei u innych kobiet często obserwuję, jak poddają się wewnętrznemu krytykowi, który mówi im, że nie są wystarczająco dobre. Albo odmawiają sobie przyjemności, bo „nie zasłużyły” – nie ćwiczyły wystarczająco długo, nie pracowały odpowiednio ciężko. Niektóre przestają o siebie dbać, bo uważają, że skoro mają grube uda, to wszystko zaprzepaszczone – albo wszystko jest idealne albo nic. Inne wręcz przeciwnie: dążą do doskonałości za wszelką cenę – kosmetyczki, wyczerpujące treningi, makijaż permanentny, zabójcza dieta, a nawet lifting waginy (tak, tak!). Bo wydaje im się, że nie są wystarczająco dobre, muszą być ciągle doskonalsze i dopóki nie sięgną ideału, to nie robią dla siebie nic dobrego, nie powiedzą sobie miłego słowa.

Takie zachowania na pewno nie są zdrowe, nie motywują do rozwoju. Wiedza o tych niedoskonałościach nie powinna stać na przeszkodzie, by dobrze o sobie myśleć i dobrze się traktować: wybaczać sobie wpadki, sprawiać sobie przyjemności, dowartościowywać się.

Nie chodzi o to, by nie pracować nad niefajnym zachowaniem, grubymi udami albo upiększaniem się. Ważne, żeby to nie stawało się obsesją i nie powodowało utraty własnej wartości. Żeby pracować nad sobą z miłością i sympatią. Skupiać się na pozytywach, a nie maltretować negatywami.

Skąd wiadomo, że w naszym związku ze sobą szwankuje? Dzieje się tak, gdy na przykład:

  • brak nam wiary w siebie,
  • wewnętrzny krytyk krzyczy tak głośno, że zagłusza wszystkie inne myśli,
  • wyolbrzymiamy swoje wady, a umniejszamy zalety,
  • za mocno skupiamy się na wpadkach,
  • albo nie znajdujemy czasu na przyjemności – bo wydaje się nam, że potrzeby innych są ważniejsze.

Rysa na tym związku to cokolwiek, co sprawia, że nie czujemy się ze sobą szczęśliwe, nie myślimy o sobie dobrze. Wtedy warto spojrzeć na relację z boku i zastanowić się, co można poprawić.

Dzisiaj pokażę 5 kroków, które mi bardzo pomagają uwolnić się od tych negatywnych emocji. Taka pięciostopniowa kuracja pomaga mi skupiać się na pozytywach i sukcesach zamiast w nieskończoność drążyć porażki. Mam nadzieję, że Wam też pozwoli na analizę związku ze sobą, a docelowo na ulepszenie go.

5 kroków do pokochania siebie

    1. Poznaj siebie

Bez głębokiej analizy nie ma dobrej diagnozy. Ten krok wcale nie jest prosty, bo często musisz mierzyć się z przekonaniami na swój własny temat, które wcale nie są prawdziwe, albo opinią nieprzyjaznego otoczenia. Do poznania siebie prowadzi obserwacja: kiedy występują negatywne myśli, a w jakich sytuacjach ludzie Cię chwalą albo bywasz z siebie dumna. Co robisz dobrze, a co powinnaś poprawić. Czego w sobie nie lubisz, a co jest w Tobie fajne. Zawsze są 2 strony medalu. Nigdy nie jest tak, że wszystko jest albo świetne albo beznadziejne. Spójrz na siebie z boku i poznaj się jak najlepiej.

    2. Zaakceptuj siebie

Na pewno nie jesteś idealna. Nikt nie jest. I bardzo dobrze! Spotkanie chodzącego ideału musiałoby być strasznie męczące.

W akceptacji nie chodzi o to, by z dnia na dzień pokochać swoje wady, by się nimi chełpić, by nie próbować ich zmieniać. Ale akceptacja to pierwszy krok do tego, by nie marnować energii na zamartwianie się nimi. Akceptacja to stwierdzenie: mam grube uda – ok. Nie lubię ich i będę starała się pracować nad nimi. A w międzyczasie zostanę królową rozkloszowanych spódnic, które pomogą mi ukryć problem.

Akceptacja zbliża nas do sympatii i miłości: może się okazać, że te grube uda wcale nie są grube, tylko Ci się tak wydaje. Albo może sprawiają, że Twoja sylwetka jest bardziej proporcjonalna?

    3. Spędź ze sobą trochę czasu

Na osobności, bez osób trzecich. Tylko w samotności możesz poznać, co naprawdę lubisz, co sprawia Ci przyjemność, jak zachowujesz się w niekomfortowych sytuacjach, co robisz, żeby się nie nudzić.

„Na osobności” oznacza także bez telefonu i komputera. Analogowo. Po to, żeby skupić się tylko na sobie, nie pozwolić umysłowi uciekać do innych spraw.

Wyjedź sama na weekend, pójdź sama do muzeum, usiądź sama w kafejce. Obserwuj siebie.

    4. Kolekcjonuj swoje mocne strony

To ważne, żeby skupiać się na swoich mocnych, pozytywnych stronach. Ćwicz umysł w wychwytywaniu tych momentów, w których zachowałaś się fajnie, wyglądałaś zabójczo. Zwracaj uwagę na swoje dobre cechy. Zrób listę rzeczy, które udało Ci się osiągnąć i takich, które podobają Ci się w sobie. I aktualizuj ją!

Wracaj do tej listy wtedy, gdy poczujesz się ze sobą źle. Przypomnienie sobie, że bywa lepiej albo że są rzeczy, w których jesteś fenomenalna naprawdę pomaga w trudniejszych momentach.

    5. Sprawiaj sobie przyjemności

Jednym ze sposobów okazywania sobie miłości jest sprawianie sobie przyjemności. Zaplanuj, że raz w tygodniu, albo chociaż w miesiącu, robisz coś tylko dla siebie. I niechaj będzie to coś, co realnie sprawi Ci przyjemność. Godzina w kąpieli, wyjście do teatru, regularne treningi, wizyta u kosmetyczki, szybki wypad nad jezioro? Tylko Ty wiesz, co naprawdę lubisz. Boisz się, że nie starczy Ci czasu? Wpisz przyjemność do kalendarza i nadaj jej wysoki priorytet. Pokaż sobie, że się kochasz.

 

A jakie są Twoje sposoby na dobry związek z samą sobą?

.

Daria

  • Świetny tekst! Moim zdaniem trudno wejść w ogóle w dobry związek bez miłości przede wszystkim do siebie. Dobrze jest wcześniej siebie samą poznać i po prostu polubić – dla dobra przyszłości i związku 🙂 Miłych Walentynek 🙂

  • To zdecydowanie najważniejszy związek w naszym życiu… 🙂