Recenzja greckich wakacji: Chalkidiki, Kreta i Zakynthos

Zakynthos, biuro Apollo, miejscowość Laganas, hotel Best Western Galaxy****

Biuro Apollo

W odróżnieniu od polskiego Grecosa strona internetowa Apollo jest bardzo aktualna. Wszystkie pokazane wycieczki są dostępne i można je rezerwować od ręki. Warunki wyjazdu są opisane dość szczegółowo. Dodatkowo biuro przygotowało specjalną aplikację na telefony komórkowe, więc po zakupie wycieczki od razu masz dostęp do jej szczegółów i informacji dotyczących wszelkich zmian, np. zmiany godziny wylotu.

O ile podczas lotu na Kretę wszystko poszło bardzo gładko, to wylot na Zakynthos był opóźniony o ponad sześć godzin. Na szczęście biuro zadbało o nas na lotnisku. Dodatkowo zostaliśmy poinstruowani, co musimy zrobić po powrocie, aby uzyskać odszkodowanie za opóźnienie. Teraz czekamy decyzję biura. Ale od razu szacun za taką otwartość.

Podczas pobytu na Krecie nie mieliśmy też nic do zarzucenia hotelowi: był dokładnie taki jak w opisie na stronie biura. Niestety na Zakynthos czekało nas rozczarowanie. Nasz pokój „deluxe” miał „wspaniały” widok na hotelowy parking i rzadko był dobrze wysprzątany. Hotel oferował niestety tylko opcję all inclusive, więc nie mogliśmy z niej zrezygnować, choć jedzenie było niedobre. I tutaj niestety biuro nie stanęło na wysokości zadania. Nie chcieliśmy walczyć o odszkodowanie, więc ustaliliśmy z rezydentką, że w ramach przeprosin biuro zaprosi nas na jedną z organizowanych przez siebie wycieczek. Niestety była to najnudniejsza wycieczka o wartości około €5, która raczej byłaby stratą czasu niż miłym spędzeniem dnia, więc nie skorzystaliśmy. I pozostawiło to w nas dość duży niesmak.

greckie wakacje

Hotel Best Western Galaxy

Zacznę od mojego przekonania, które już wiem, że było głupie. Zawsze myślałam, że opcja all inclusive to luksus: pyszne jedzenie dostępne przez cały czas, świetne napoje. Rewelacja. Teraz już wiem, że all inclusive oznacza dużo bardzo taniego jedzenia, bardzo niskiej jakości. All inclusive to synonim „dużo”, a nie „dobrze”. A już na pewno nie luksusowo.

Drugim błędem było zakochanie się w hotelu po obejrzeniu kilku zdjęć. Prezentował się bardzo romantycznie. I zdecydowaliśmy się pojechać tam mimo tego, że przekraczał nasz budżet na wycieczkę. Wiem, głupota niesamowita i rzecz zupełnie nie w moim stylu. Ale tak to jest, gdy kupuje się sercem, a nie rozumem. Na wakacjach zdarzyło mi się to po raz pierwszy. I mam wielką nadzieję, że ostatni.

W tym roku po raz pierwszy zdecydowaliśmy się na wyjazd z opcją all inclusive. To nigdy nie było moim marzeniem, Ale pomyślałam, że  jak ma być relaksująco i miło, to może to nie będzie taki zły pomysł. Myliłam się. Jedzenie było okropne. Przez cały tydzień nie wypiłam ani jednej szklanki herbaty, ponieważ woda do picia była słona. To sprawiało, że wszystkie napoje, poza wodą gazowaną i jakimiś słodkimi podróbami coli, były okropne. Hotel prawie nie serwował greckich dań. Do tego wydaje mi się, że w kuchni całe wyposażenie składa się z zamrażarek i lodówek, bo każde danie było albo rozgotowane albo przesuszone albo zupełnie bez smaku. Podejrzewam więc, że było wcześniej przygotowywane, a jedynie odgrzewane do posiłków. Nawet zwykła zielona fasolka, którą przecież wystarczy wrzucić do gorącej wody, żeby smakowała genialnie, była niezjadliwa. Jedyną dobrą rzeczą były świeże pomidory i świeży arbuz. I tak też żywiłam się przez większość wyjazdu.

Obsługa w hotelu była nieefektywna i niezbyt uprzejma. Notorycznie w pokoju brakowało nam ręczników, a doproszenie się ich trwało bardzo długo. Zdecydowanie najmilszą częścią zespołu byli pracownicy sprzątający teren.

Hotel na zewnątrz faktycznie wyglądał bardzo ładnie. Ale co z tego, skoro ciągle sprawiał wrażenie zatłoczonego? Przy basenie muzyka dudniła tak głośno, że ciężko było skupić się na czytaniu, a po drugiej stronie baru, z dala od basenu i głośników, siedzenia były ustawione w taki sposób, że wystarczyła jedna głośniej rozmawiająca para, żeby przeszkadzać innym gościom.

Poza tłem do ładnych zdjęć naprawdę ciężko wskazać mi zalety tego hotelu. Na pewno tam nie wrócę i uważam, że bardzo przypłaciliśmy rezerwując w nim pokój.

greckie wakacje zakynthos chalkidiki kreta

Miasto Laganas

Wybór miasta to była kolejna pomyłka. Przyznaję, że zupełnie nie sprawdziliśmy go przed zakupem wycieczki. Tak bardzo zachwycaliśmy się obrazkami z hotelu, że uznaliśmy, że jakie by miasto nie było, to będzie fajnie.

Nie było.

Laganas to jedna wielka imprezownia. Klub klubem pogania. I nie są to fajne kluby. To ryczące bary, które słychać z odległości kilkudziesięciu metrów. Cieszę się, że przyjechaliśmy tam pod koniec sezonu, bo przynajmniej część tych przybytków już się zamykała. W Laganas nie ma miejsca na odpoczynek i relaks.

Ciężko spotkać tam też dobrą kuchnię. Prawie każde miejsce „kusi” brytyjskim śniadaniem, pizzą, makaronami i stekami. Trudno znaleźć jakąś sensowną tawernę.

Za plus na pewno może posłużyć plaża, która jest dłuższa niż 3 km. Ze względu na dużą liczbę turystów plaża jest tak mocno podeptana, że w zasadzie tworzy ścieżkę. Dzięki temu stanowiła idealne miejsce do biegania. Buty się nie zapadały w piachu i czułam się tak, jakbym biegała po leśnej ścieżce. Świetna sprawa. To polecam.

greckie wakacje zakynthos kreta chalkidiki

Wycieczki „Zante Magic Tours”

Po niemiłym doświadczeniu z biurem podróży zdecydowaliśmy się poszukać wycieczek organizowanych przez innych organizatorów. Hotel był tutaj zupełnie niepomocny,  ale wszystko można było znaleźć w internecie.

Mnie zachwyciły propozycje wycieczek i ich opisy na stronie Zante Magic Tours [ZOBACZ]. Najbardziej mnie zdziwiło, że są to polskie wycieczki: organizowane przez Polaków z polskim przewodnikiem. Zdecydowałam się na zakup dwóch: Północ autokar i Południe VIP.

Wycieczki można zamawiać online przynajmniej z dwudniowym wyprzedzeniem (czyli na ich stronie internetowej w czwartek mogę zamówić wycieczkę najwcześniej na sobotę). Za wycieczki można zapłacić online, a także pójść do biura i zapłacić gotówką. Jedyny minus to komunikacja mailowa. Musiałam skontaktować się z biurem przed wycieczką, a biuro odpowiedziało na moje maile dopiero po ponad 24 godzinach. Oczywiście nie jest żaden koniec świata albo gruba przesada, ale było to trochę uciążliwe sytuacji, gdy miałam ograniczony czas na zwiedzanie.

Wycieczka Południe VIP odbywała się niewielkim busem (stąd nazwa VIP). Zwiedzaliśmy południe wyspy Zakynthos. Opis wycieczki był magiczny, a ja szczególnie czekałam na odwiedziny w szpitalu dla żółwi. Gdy powiedziałam o tym przewodnikowi, to bardzo się zdziwił, ponieważ szpital dla żółwi nie jest jeszcze gotowy i nie ma w nim dużych żółwi morskich. To w zasadzie taka chatka, którą ogląda się przez chwilę. Czyli od razu widzisz, że biuro koloryzuje program wycieczki. Jednak w wypadku Południa i tak było całkiem fajnie. W zasadzie jest to podróż po różnych punktach widokowych – bo też nie oszukujmy się, że na Zakynthos jest co zwiedzać. W ciągu całego dnia były też dwa postoje na plażowanie w bardzo przyjemnych miejscach. Przewodnik był przemiły, jedzenie w trakcie rozczarowujące, ale nie mam z tej wycieczki złych wspomnień.

Wycieczka Północ odbywała się autokarem (dlatego nie była VIP). I ona moim zdaniem jest robiona mocno na wyrost. De facto polega na tym, aby dojechać (z jednym postojem na kąpiel w morzu) na miejsce wypłynięcia w rejs do Zatoki Wraku, potem spędzić godzinę w tej zatoce, wrócić na ląd, dojechać autokarem do punktu widokowego, aby zobaczyć zatokę z góry i z jakimiś przystankami wrócić do hotelu. Na stronie wygląda to zdecydowanie ciekawiej. W rzeczywistości dla mnie przypominało przeciąganie dnia i przejazdy z plaży na plażę. Tę wycieczkę mogłam sobie darować.

Z wycieczkami lepiej trafił Jużmąż – i jemu oddaję głos w kolejnym akapicie.

greckie wakacje kefalonia zakynthos chalkidiki kreta

Lokalne wycieczki z My Tours

Z Jużmężem pojechaliśmy na różne wycieczki, bo on chciał obejrzeć zdecydowanie więcej. Dzięki temu mieliśmy co porównywać przy wieczornej (okropnej) kolacji. Jego wycieczki były po angielsku, więc pozostawiam tekst Jużmęża w oryginale – korzystanie z nich ma sens tylko wtedy, gdy znasz angielski, więc i opis w tym języku nie będzie stanowił dla Ciebie problemu. Ofertę My Tours znajdziesz tu – [ZOBACZ].

Na pierwszy ogień idzie Kefalonia – wyspa, w której Jużmąż się zakochał i na którą planuje wrócić przy najbliższej okazji.

I went on a full daytrip to the neighbouring island of Cephalonia with the local tour operator My Tours. It was definitely worth it! It was much cheaper than booking the same trip with the travel agency, in my case Swedish Apollo. They don’t do their own tours to Cephalonia but use the local tour operators anyway, but still charge you about 8 Euros extra – 56 Euros. If you book on-line with My Tours you get 8% off, and end up paying 47 Euros. This includes the ferry roundtrip. The trip does not include the entrance frees to the trip’s two highlights, Drogerati cave and the underground Lake of Melissani, but having saved on the price of the tour it was okay – still much cheaper than going with my travel agency. And both sights are absolutely astoundingly beautiful, something you should not miss out on.

The same goes for Cephalonia in general, both the landscapes and the towns. Coming from Zakynthos’ overdeveloped resorts, Cephalonia is quite a contrast; as our guide pointed out, it has only one third the number of tourists, and you can really tell: houses in the most visited areas are not crammed together, there are no big billboards, no dirty streets with garbage lying around, but everything is clean, orderly, and relaxing. To keep tourism at this level is a conscious choice made by the population.

Poza Kefalonią Jużmałżonek wybrał się na dwie wycieczki po Zakynthos – objazdówkę autokarem i na zwiedzanie jeepem. Chociaż zdecydowanie bardziej intrygowała go ta druga, to raczej jej nie poleca:

If you consider going on both the Zante Island Tour by Bus and the Jeep Safari with My Tours, don’t! The Island Tour is by far the best. It takes you to all the most significant sights and places of interest, eight altogether. The Jeep Safari takes you to fewer stops, four, and you spend too much time in the vehicle traversing the mountainous back-roads. There is quite some significant overlap between the two tours. Both tours take you to Shipwreck bay (the view from the cliff) and to the Blue Cave (if you opt for it and pay extra). Furthermore, on the Jeep Safari your guide is just not a real tour guide, just a driver. The only nice part about the Jeep Safari is the view from the highest mountaintop that you don’t get to see if you go on the bus tour. But that view cost twice as much, than you would pay for seeing more of the island going by bus.

greckie wakacje chalkidiki kreta zakynthos

Co wybrać? Co wybiorę w przyszłości?

Nie będzie chyba dla Ciebie zaskoczeniem to, że jeżeli miałabym polecić którykolwiek z powyższych hoteli, to byłby to Aquila Porto Rethymno. Kosztował prawie tyle samo, ile hotel Kalives, a standardem przewyższał go o kilka głów. Był dość duży, ale nie odczuwało się tego na co dzień. Samo Retimno jest tak urocze, że na pewno warto je zobaczyć choć raz.

Zdecydowanie odradzam Best Western Galaxy. Nie zasługuje na swoje gwiazdki. Niestety łatwo się w nim zakochać po obejrzeniu zdjęć, bo są przepiękne, ale naprawdę nie warto tam spędzać urlopu. Chyba, że nie zależy Ci na relaksie i kosztowaniu pysznej greckiej kuchni. Co więcej, Zakynthos to mekka turystów. Bardzo ciężko znaleźć miejsca, które nie byłyby przez niech okupowane. Spokojny spacer wieczorem to marzenie ściętej głowy.

Gdzieś pośrodku plasuje się miejscówka na Chalkidiki. Hotel dość przyjemny, miasteczko ujdzie. Żadnych rewelacji nie ma, ale też specjalnie żadnych negatywnych wspomnień.

W przyszłości planujemy wrócić do Grecji, ale chyba już prywatnie. Chcemy znaleźć jakiś fajny B&B, malutki hotelik prowadzony przez kogoś lokalnie, serwujący i dający dostęp do lokalnego jedzenia. Jeśli możesz polecić coś takiego, daj proszę znać. Będziemy wdzięczni.

.

Daria

  • Bożena Danuta Kultys

    Faktycznie dobre miejsce na wakacje, dziękuję za podpowiedź 🙂

  • Bardzo przydatny wpis! Marzą mi się wakacje w Grecji! I to bardzo! Choć ostatnio byliśmy na Cyprze, a tam również można poczuć trochę Grecji, jednak to nie to samo 🙂 Teraz przed nami Stany, ale w przyszłe wakacje może się uda i sama zrobię relację z Grecji 🙂

  • Dorota Czerniakowska

    figi jako lekarstwo? mogłabym się leczyć bez końca 😉

  • Szkoda, że tak mało zdjęć! Chętnie obejrzałabym więcej zdjęc samego miasta i tamtejszych lokalnych sklepików, potraw.

  • Róża Augustyniak

    och…jak mi się marzy Grecja od dawna!