Czy jesteś ambitna?

Jakiś czas temu zapytano mnie, czy jestem ambitna. To nie było złośliwe pytanie, tylko naprawdę wnikające z ciekawości. Zapewne stąd, że nie wybrałam ani takiej drogi zawodowej, jak moi rodzice, ani takiej, jak wielu znajomych ze studiów. Nie wspinam się po szczeblach korporacyjnej kariery, nie wykazuję zbytniego zainteresowania kierowniczymi stanowiskami. Szukam swojej własnej drogi.

ambicja

Pytanie najpierw mocno mnie uderzyło, bo brzmi trochę jak zarzut. Pomyślałam, że to chyba źle nie być ambitną. A że całe życie słyszałam, że jak najbardziej jestem ambitna (albo przynajmniej na taką wyglądam), to zdziwiło mnie, że ktokolwiek może mieć wątpliwości. Ale potem zaczęłam się na tym zastanawiać. Czy jestem ambitna? Czy powinnam być ambitna? Co to w ogóle znaczy dzisiejszych czasach?

Co to jest ambicja?

Kiedy ja słyszę określenie „ambitna kobieta”, to wyobrażam sobie zadbaną panią w świetnie skrojonej garsonce, na szpilkach, z teczką w jednej ręce i telefonem komórkowym w drugiej. Gdy taki obraz przystawiam do siebie, to nic poza telefonem się nie zgadza. (chociaż część moich przyjaciół na pewno powiedziałaby, że i telefon się nie zgadza, bo słynę z nieodbierania połączeń ?)

Taka wizualizacja ambicji od razu pokazuje, co mi (i pewnie nie tylko mi) kojarzy się z tym określeniem. Ambicja to realizacja celów zawodowych. To ciężka praca, często z nadgodzinami. To podążanie pewną określoną ścieżką kariery.

Kobietom wspinającym się po korporacyjnych szczeblach albo osiągającym kolejne sukcesy w życiu zawodowym z pewnością nie można odmówić ambicji. Ale co zresztą z nas? Z tymi, dla których życie zawodowe jest tylko elementem rzeczywistości, czasami niespecjalnie wielkim? Czy to, że nie spędzam w pracy 8 godzin, nie marzę o kierowaniu zespołami oznacza, że nie jestem ambitna?

A może ambitna-inaczej?

Nawet kiedy zmierzyłam się z powyższą wizualizacją, z obrazem kobiety sukcesu, który tak znacząco różni się od mojej codzienności, to nadal trudno było mi powiedzieć, że „nie, nie jestem ambitna”. Czuję, że mimo wszystko jestem.

Tylko ambicja oznacza dla mnie coś innego.

Dla mnie ambicja to realizacja SIEBIE. W ramach swoich możliwości. To nie niezdrowe ciśnienie, ale wewnętrzna potrzeba, by stawać się lepszą wersją z samej siebie, żyć prościej i w równowadze.

Bycie lepszą wymaga poznania siebie, wartości, jakimi kieruję się w życiu.

Dla mnie bycie osobą ambitną to chęć wprowadzania zmian w mojej codzienności i rozwijania się. To dążenie do równowagi. Czasem dotyczy to pracy, kiedy indziej domu, zdrowia, miłości. Ambicja to zwyczajnie posiadanie celów, do których dążę.

Tak że teraz już wiem, jak mogę odpowiedzieć na zadane mi pytanie: TAK, jestem ambitna. Tylko inaczej rozumiem, co to słowo oznacza. Dla mnie ambitne jest dążenie do jak najkrótszych godzin pracy i posiadanie jak najwięcej czasu dla siebie i najbliższych. To dbanie o zdrowie i otoczenie. Życie bez nadmiaru zmartwień. Równowaga [ZOBACZ] i prostota.

Chyba czas zmienić moje wyobrażenie ambicji: to raczej nie elegancja pani w garsonce, tylko uśmiechnięta i zrelaksowana kobieta, która żyje zgodnie ze swoimi wartościami i na własnych zasadach.

A Ty jak widzisz ambicję? Jest panią w szpilkach czy może kobietą w kaloszach w leśnym domku?

Daria