Dieta bezglutenowa to nie koniec świata! 10 zasad dla początkujących bezglutenowców

Coraz częściej widzę na swoim prywatnym Facebooku prośby o sugestie związane z dietą bezglutenową: co jeść – gdzie kupować – JAK ŻYĆ?

Jak dobrze znam te pytania! Gdy okazało się, że wtedy-jeszcze-Niemąż musi odstawić gluten spowodowało to niemałą rewolucję w całym naszym życiu. Większość produktów spożywczych musiałam oddać, bo wszystko było z glutenem. W restauracji musiałam wypytywać o skład dań, a jednocześnie googlować, z czego jest dana kasza (tak dowiedziałam się, że manna jest z pszenicy…). Wyjście na piwo z przymusu stało się wyjściem na wino. A wizyty u przyjaciół… ach, masakra – sprawialiśmy problem za problemem. Do tego wszystkiego masa pytań: co to – po co – dlaczego…. Ufff. Nie było łatwo.

Przed przejściem na dietę bezglutenową myślałam, że sporo wiem o jedzeniu i zdrowo się odżywiam. Ależ byłam w błędzie! To wykluczenie glutenu spowodowało, że zaczęłam się poważnie interesować produktami spożywczymi, składami gotowych dań. Więc ostatecznie wyszło mi to na dobre. Ale spotkało mnie po drodze wiele niespodzianek.

Dlatego doskonale rozumiem zagubienie tych osób, które właśnie dowiedziały się, że muszą wykluczyć gluten z diety. Nam się to świetnie i w miarę szybko udało. Tu zebrałam 10 zasad diety bezglutenowej, które mają za zadanie ułatwić przechodzenie na nią. Ale najpierw…

bezglutenowy, wegański chleb z kaszy gryczanej i jaglaneji

Co z tym glutenem?

Ile ja się nasłuchałam, że gluten nie jest groźny, że osoby bez celiakii nie powinny go odstawiać. Ba! Dowiedziałam się nawet, że dieta bezglutenowa może być groźna!

Wszystko super, tylko nasze doświadczenia są inne. Na diecie bezglutenowej jesteśmy oboje (Jużmąż bo musi, a ja bo dzielę z nim gospodarstwo domowe, więc jemy wspólnie) i na razie skutków ubocznych jej stosowania nie zaobserwowaliśmy. Wręcz przeciwnie. Jużmąż zgubił brzuszek, a objawy alergiczne ustąpiły. Ja zaś bez glutenu czuję się po prostu lżej. Kilogramów nie zgubiłam – ale to motyw na inny tekst.

Gluten to białko roślinne, dzięki któremu mąka w połączeniu z wodą daje ciągliwe, lepkie ciasto. Koniec. Nie jest to ważny składnik odżywczy. Ot coś, co sprawia, że łatwiej robi się ciasto. Dlatego odstawienie go raczej nie przysporzy problemów zdrowotnych. Ewentualnie przysporzy nowych problemów w kuchni – ale moja w tym głowa, żeby Cię przed nimi przestrzec.

I jeszcze disclaimer: Jużmąż nie ma celiakii, więc zagubione ziarno pszenicy nie robi u nas problemu. Z glutenu musiał zrezygnować, ale nie musimy się glutenu bać. Jeśli masz celiakię, to musisz być bardziej rygorystyczna w wyborze produktów spożywczych i miejsc, w których jadasz.

10 zasad dla początkujących bezglutnowców

1. Naucz się, czym jest gluten

Na pewno nie raz usłyszysz komentarze na temat swoich wyborów żywieniowych. Ja słyszę do dziś. Dlatego przygotuj się do rozmowy – wiedza o tym, czym jest gluten, jakie ma właściwości pomoże nie tylko w debatach na temat diety, ale przyda się podczas gotowania.

2. Jeśli dbasz o zdrowie – omijaj półkę z „produktami bezglutenowymi”

Bardzo wiele produktów oznaczonych jako bezglutenowe ma nieciekawe składy, które ciągną się w nieskończoność, nadrabiają brak glutenu cukrem i różnymi wynalazkami. Co więcej: naprawdę nie są smaczne. Spróbuj „dmuchanych” bezglutenowych bułeczek – jeśli masz choć odrobinę smaku, to zapewniam, że będzie to pierwszy i ostatni raz, gdy po nie sięgniesz.

Dodam, że Twój portfel też będzie Ci za to wdzięczny.

3. Wybieraj produkty naturalnie beglutenowe

Gluten znajduje się tylko w pszenicy, jęczmieniu i życie. Ze względu na procesy przetwarzania, współcześnie za zboże zanieczyszczone glutenem uważa się także owies. Tylko tyle. Wystarczy poszukać płatków owsianych oznaczonych jako bezglutenowe. A poza tym otworem stoi całe królestwo kasz: jaglana, gryczana, kukurydziana. Do tego inne zboża: proso, ryż, amarantus, komosa ryżowa. No i wszystkie fasole. Zapewniam, że więcej jest produktów, które z natury nie zawierają glutenu niż tych glutenowych. A współcześnie, dzięki modzie na zdrowe odżywianie, większość z nich można znaleźć nawet w Biedronce.

4. Rób zapasy

Nie wszystkie naturalnie bezglutenowe składniki są tanie – szczególnie, jeśli są kupowane w niewielkich ilościach. Ale ich zaletą są naprawdę długie terminy przydatności do spożycia, więc spokojnie można trzymać w domu zapas kilku kilogramów zbóż.

Zapasy pomagają też w sytuacji, gdy akurat w Biedronce nie będzie komosy ryżowej – to taka awaryjna furtka bezpieczeństwa, aby nie musieć zmieniać planów kulinarnych, gdy sklepy nie nadążają za popytem.

5. Czytaj etykiety

Chociaż ciężko w to uwierzyć, gluten jest wszędzie: w dżemach, daniach w puszkach, twarożkach, jogurtach, śmietanach, cukierkach, a nawet niektórych waflach ryżowych! Chyba nie ma produktu, w którym od czasu do czasu w składzie nie znajdę glutenu. Jeśli jesteś na diecie roślinnej, to gluten znajdziesz w większości zamienników produktów mięsnych: sojowych parówkach i kiełbaskach. Wszak seitan to czysty gluten.

Jest też kwestia ilości śladowych glutenu. Taki zapis na opakowaniu oznacza, że w zakładzie produkcyjnym przetwarzany jest gluten, więc może on zanieczyszczać inne produkty. Czasami będzie go tyle, co kot napłakał, a innym razem całkiem spora ilość. Jeśli nie jesz glutenu z powodów zdrowotnych – na pewno powinnaś unikać produktów zawierających śladowe glutenu. Bo tak naprawdę nie wiadomo, ile go tam jest. Jeśli zaś rezygnujesz z glutenu z innych powodów – sama zdecyduj, czy chcesz się go pozbyć radykalnie czy pozwalasz sobie na ustępstwa. My się tych produktów wystrzegamy.

6.Pytaj o skład dań i strasz kelnerów

Jeszcze do niedawna nie każdy kelner wiedział, czym jest gluten. Wtedy przydaje się punkt 1, czyli pytanie o zawartość mąki pszennej, żytniej albo jęczmiennej w daniu. To często rozwiązuje problem i kelner jest w stanie powiedzieć, co może zaproponować nam do jedzenia.

Jednak w razie wątpliwości, czy kelner aby na pewno rozumie powagę sytuacji, zachęcam do opisania, co się stanie, jeśli rzeczony wrażliwy na gluten klient jednak go spożyje. Ja zawsze opowiadam o sensacjach żołądkowych, a nawet pogotowiu. To zwykle rozwiązuje usta kelnerowi, który przyznaje, że jednak w zupie jest mąka, ale „tylko troszeczkę” 😉

7. Stwórz listę restauracji, które już w menu opisują, które dania są beglutenowe

Ten punkt jest uzupełnieniem poprzedniego: najlepiej jedz tam, gdzie z góry wiadomo, w czym jest gluten. Jeśli restauracja w menu zaznacza, które dania są bezglutenowe, to od razu wiesz, że będzie potrafiła o Ciebie zadbać.

Dodatkowa uwaga dla celiaków: samo oznaczenie bezglutenowości nie oznacza, że w daniu na 100% nie znajdzie się gluten. Restauracja zwykle zaznacza, że korzysta z produktów, które nie zawierają glutenu. Ale pozostaje jeszcze kwestia przygotowania dania: czy kucharze przygotowując potrawy bezglutenowe korzystają z osobnego stanowiska pracy? Czy nie gotują przypadkiem bezglutenowego makaronu w wodzie, w której przed chwilą gotowali pszenny? Kwiatki mogą być różne – warto dopytać.

8. Przygotuj repertuar dań, które nie wymagają używania trudno dostępnych składników i dziel się nimi z przyjaciółmi

Chociaż zdecydowana większość bliskich mi osób już wie, czym jest gluten i czego nie możemy jeść, to nadal nasze wizyty bywają problematyczne. Warto mieć na podorędziu listę prostych przepisów z produktów naturalnie bezglutenowych. Wtedy dzielimy się fajnym przepisem, z którego gospodarze mogą korzystać w przyszłości, a jednocześnie nie sprawiamy im problemu podczas przygotowywania dań, którymi mogą nas ugościć.

I weź ze sobą jakiś prosty i bezglutenowy deser (np. TAKI) – w nagrodę dla gospodarzy 😉

9. Otwórz się na nowe smaki

Nie próbuj na siłę odtwarzać swoich ulubionych przepisów zawierających gluten. Sama zmiana mąki na inną nie wystarczy, by zachować dobrze znany smak. Kuchnia bezglutenowa smakuje inaczej niż ta z glutenem. Po prostu. Dlatego eksperymentuj! Szukaj mąk, które Ci smakują. Nowe nie znaczy gorsze. Znaczy po prostu inne.

10. Nie daj sobie wmówić, że dieta bezglutenowa jest uboga!

Dieta bezglutenowa nie polega wyłącznie na wykluczeniu glutenu – to także włączenie do niej zupełnie nowych produktów! W mojej ocenie dieta „bez gluta” jest zdecydowanie bardziej urozmaicona! Dzięki niej poznałam produkty, w których wcześniej nie słyszałam: mąkę kasztanową, kokosową, besan. Czarny i czerwony ryż, komosę w różnych kolorach, dziesiątki odmian fasoli. Naprawdę jest z czego wybierać. Szukaj, próbuj, wybieraj. Zapewniam, że nie będzie nudno.

.

Jeśli macie w zanadrzu inne zasady, które pomogą osobom zaczynającym bezglutenową przygodę – dajcie znać w komentarzu!

.

Daria

  • Julian | Kultura Coachingu

    Dieta „bez lepku”! <3

  • Świetny tekst! Zaskoczyłaś się punktem, żeby nie sięgać po produkty oznaczone jego bezglutenowe! Sama jestem fanką glutenu i nie wyobrażam sobie życia bez niego 🙂

    • Hihihi, ja też 😀
      No ale mus to mus, więc nie mam wyboru. Ale nie ma nic lepszego niż pączuś, pizza albo świeży chlebuś 😉 Nadrabiam innymi przepisami.

      Nie chcę piętnować producentów, więc nie daję tu konkretnych przykładów, ale zwykle, gdy znajdę w sklepie bezglutenowe gotowce, które wydają się fajne, to od składu boli głowa. Szczególnie dotyczy to pieczywa (nawet w piekarni!) i bezglutenowych mieszanek do pieczenia. Fuj.

  • Jud

    Co prawda nie jestem na diecie bezglutenowej, ale lubię tworzyć przepisy na bloga pod tym kątem. Bardzo ważna rada z czytaniem etykiet, bo niektóre produkty to kosmos… pozdrawiam 🙂

  • Bardzo ciekawy wpis, chociaż nie jestem na diecie bezglutenowej to i tak znalazlam kilka ciekawych wskazówek dla siebie.

  • Wyciągnęłam naprawde ciekawe wnioski po przeczytaniu. Fajnie ze piszesz o produktach oznaczonych bez glutenu, czesto takie produkty są dość drogie i warto poszukać tańszych zamienników.

  • Punkt 2- no nareszcie ktoś przyznał, że to drogie i niesmaczne 🙂
    „Strasz kelnerów”- miszcz :DD

  • Początkowo to pewnie problematyczne, ale można się przyzwyczaić 🙂

  • PUNKT 6 W PUNKT, czuly punkt : Pytaj o skład dań i strasz kelnerów. Pozdrawiam serdecznie Beata